O tej podróży
Są miejsca, które zdążyły już wejść na listy marzeń podróżników. I są takie, które wciąż czekają na swój moment. Angola należy do tych drugich.
Przez 27 lat wojny domowej kraj był niemal całkowicie odcięty od świata i turystyki. Nie powstała tu masowa infrastruktura, nie ma wydeptanych ścieżek, folderowej egzotyki ani turystycznego teatru. Jest za to prawdziwa Afryka - surowa, ogromna, zaskakująca i wciąż dzika.
To kraj, w którym Atlantyk rozbija się o tysiące kilometrów niemal pustego wybrzeża. Gdzie czerwone klify spotykają ocean, drogi prowadzą przez pustkowia, a krajobraz zmienia się jak w filmie drogi. To Angola zakrętów Serra da Leba - jednej z najbardziej widowiskowych tras na kontynencie, która wygląda jak alpejska przełęcz przeniesiona w środek Afryki. To wodospady Kalandula, potężne i hipnotyzujące, przy których nie tylko stoisz z aparatem, ale możesz podejść bliżej, poczuć wodę na skórze i wejść w krajobraz, który dopiero zaczyna pojawiać się na mapie świata.
Angola nie jest kierunkiem dla każdego. To wyprawa dla tych, którzy wolą odkrywać niż odhaczać. Dla tych, którzy nie szukają wygładzonej wersji Afryki, tylko kontynentu w jego najbardziej autentycznym wydaniu. Dla ludzi, którzy lubią mieć kurz na butach, przestrzeń przed sobą i poczucie, że jadą tam, gdzie turystyka dopiero nieśmiało puka do drzwi.
To podróż do kraju, który powoli otwiera swoje skarby. I właśnie dlatego warto jechać teraz.
Angola - dla tych, którzy chcą kiedyś powiedzieć: byłem tam, zanim stało się modne.
Zdjęcia pochodzą ze strony: https://www.wereldreizigers.nl/
Przez 27 lat wojny domowej kraj był niemal całkowicie odcięty od świata i turystyki. Nie powstała tu masowa infrastruktura, nie ma wydeptanych ścieżek, folderowej egzotyki ani turystycznego teatru. Jest za to prawdziwa Afryka - surowa, ogromna, zaskakująca i wciąż dzika.
To kraj, w którym Atlantyk rozbija się o tysiące kilometrów niemal pustego wybrzeża. Gdzie czerwone klify spotykają ocean, drogi prowadzą przez pustkowia, a krajobraz zmienia się jak w filmie drogi. To Angola zakrętów Serra da Leba - jednej z najbardziej widowiskowych tras na kontynencie, która wygląda jak alpejska przełęcz przeniesiona w środek Afryki. To wodospady Kalandula, potężne i hipnotyzujące, przy których nie tylko stoisz z aparatem, ale możesz podejść bliżej, poczuć wodę na skórze i wejść w krajobraz, który dopiero zaczyna pojawiać się na mapie świata.
Angola nie jest kierunkiem dla każdego. To wyprawa dla tych, którzy wolą odkrywać niż odhaczać. Dla tych, którzy nie szukają wygładzonej wersji Afryki, tylko kontynentu w jego najbardziej autentycznym wydaniu. Dla ludzi, którzy lubią mieć kurz na butach, przestrzeń przed sobą i poczucie, że jadą tam, gdzie turystyka dopiero nieśmiało puka do drzwi.
To podróż do kraju, który powoli otwiera swoje skarby. I właśnie dlatego warto jechać teraz.
Angola - dla tych, którzy chcą kiedyś powiedzieć: byłem tam, zanim stało się modne.
Zdjęcia pochodzą ze strony: https://www.wereldreizigers.nl/
Najważniejsze momenty
- Wodospady Kalandula - jedne z największych w Afryce
- Serra da Leba - droga z tysiącem serpentyn ponad chmurami
- Wybrzeże Atlantyku - plaże bez turystów
- Luanda - miasto kontrastów na atlantyckim wybrzeżu
- Namib Angola - wydmy przy granicy z Namibią
Co zawiera oferta
- Przelot Warszawa - Luanda w obie strony
- 15 noclegów - mix hoteli i campingów
- Samochody 4x4 z wyposażeniem wyprawowym
- Wiza angolańska (organizujemy zbiorowo)
- Ubezpieczenie z ewakuacją medyczną
Program w przygotowaniu
W przygotowaniu
Dokręcamy jeszcze ostatnie śrubki.
Ta wyprawa jest jeszcze w przygotowaniu. Zostaw nam maila, a damy Ci znać, kiedy program i cena będą gotowe.
Często zadawane pytania
Czy Angola jest bezpieczna?
Regiony, które odwiedzamy, są bezpieczne.
Czy wiza jest trudna?
Organizujemy zbiorowo - zajmuje ok. 4 tygodnie.