Paralaksa tła

Moje Wielkie DAGESTAŃSKIE Wesele

W podróży byliśmy dopiero 3 dzień. Mieliśmy już za sobą 12h na gruzińsko - rosyjskim przejściu granicznym, lokalną bijatykę pomiędzy stojącymi w kolejce do przejścia, blokowanie drogi cwaniakom, którym spieszyło się do Rosji. Pierwsze dni, a tyle atrakcji... powoli zastanawiałem się co będzie dalej i... nie zawiodłem się. Każdy dzień, to nowe przygody, a to zgubione prawo jazdy, a to zaproszenie od Paszy na jego daczę, a to 200$ podarunek wręczony "gdzieś, komuś" po drodze.

Po przejechaniu przez najbardziej dzikie części Kaukazu północnego wjeżdżaliśmy na rondo w ..... Jechałem jako pierwszy, prowadząc całą kawalkadę, gdy w pewnym momencie słyszę przez CB - stajemy, nas zatrzymali. Pomyślałem sobie, kolejna kontrola, kolejne zdjęcia, a my do wieczora powinniśmy dojechać do Machaczkały.

Starym zwyczajem zatrzymaliśmy się kawałek dalej - jeśli mandat, to dostanie go jedna osoba, a nie wszyscy :) taki lokalny zwyczaj.

Podczas, gdy Michał rozmawiał z policjantami, Ela zajrzała do pobliskiej restauracji. Do samochodu wróciła już z kilkoma Dagestańczykami, którzy ochoczo zapraszali całą grupę na dagestańskie wesele! Kiedy Krzysiek powiedział o tym przez radio, wszyscy, jak jeden, niewiele myśląc zawróciliśmy. Samochody stanęły w rządku przed "Spartą", a my ... poszliśmy w tan :)

Zostaliśmy ugoszczeni jak najznamienitsi goście - przyszykowano dla nas stół, zastawiono go, od razu pojawił się ojciec Panny Młodej, z butelką wódki, wznosząc toast za toastem. Szkoda tylko było kierowców, Ci musieli zadowolić się wodą z cytryną. Choć "lokalesi" mówili, że tu policja - to swoi, nie łapią :)

Wesele jak wesele... ale to było Dagestańskie wesele, a to oznacza, że trwało 3 dni i zaproszonych było blisko 500 gości. Zwykle - jeśli młodzi pochodzą z różnych miejscowości czy wsi - młodzi bawią się oddzielnie. Na "naszym" weselu - Młodzi bawili się razem, pochodzili z tej samej miejscowości. Co ciekawe, wszystko przygotowują rodzice Panny Młodej. Co ciekawe - to, że zostaliśmy zaproszenie na wesele nie do końca wynika z gościnności Dagestańczyków... tylko ze zwyczaju, który nakazuje choć na chwilę pokazać się na każdym weselu w okolicy.

Lokalna tradycja mówi, że kobieta, która spędziła noc pod dachem mężczyzny, powinno wyjść za niego za mąż, inaczej - zostanie wykluczona ze społeczności. Jak zapewniali nas nasi gospodarze - dziś porwania właściwie się już nie zdarzają... i w tym miejscu brat Pana Młodego puścił do nas "oczko"... ;)

Tańce - były, a jakże, ale wiele z nich - to osobne kręgi kobiet i mężczyzn, my trochę zaburzyliśmy ten porządek, jednak nie zostało to źle potraktowane.

Jednym z ważniejszych momentów Dagestańskiego wesela to taniec Młodej Pary, ale zanim to nastąpi - Panna Młoda musi zatańczyć ze wszystkimi obecnymi na weselu mężczyznami. To ciekawy zwyczaj, trochę podobny do naszego zwyczaju - tutaj Panna Młoda wiruje, a tańczący z nią mężczyzna obsypuje ją pieniędzmi.

Kulminacyjnym momentem wesela było przygotowanie (podczas wesela) przez Pannę Młodą posiłku - ma to sprawdzić, czy będzie dobrą gospodynią.

My za gościnę odwdzięczyliśmy się tym co mieliśmy - naszymi koszulkami i paczkami kawy od LandCafe.pl.

Tą samą trasą (tylko w odwrotnym kierunku) jedziemy w tym roku :) kto wie co nas tym razem spotka - kliknij, jeśli chcesz pojechać z nami :)

Tomek