Paralaksa tła

Granica cz. 1

Podczas naszej całej wyprawy przekraczaliśmy wiele granic - nie tylko tych naszych, prywatnych, ale zwłaszcza tych międzypaństwowych.

Przekraczanie granic w obszarze Schengen jest niezauważalne, na terenie UE jest nudne, ale... granica UE -> Turcja lub Rosja -> UE, czy granice w Azji Centralnej to już zupełnie inna bajka.

Na przykład... granice bułgarsko - turecką przekracza się na "pandę"... - Pan da wizę, Pan da wizę - czasem trzeba paść na kolana i się o nią pomodlić.


Granicę turecko - gruzińską - przekraczaliśmy nocą, w Sapri. To, że była to noc, to jeszcze nic nie znaczyło. Na granicy powitała nas 3 km kolejka aut osobowych i jeszcze dłuższa kolejka ciężarówek. Przejechaliśmy wzdłuż kolejki kolumną 4 samochodów, nie bardzo wierząc, że może być taka długa. Zaowocowało to efektownym piruetem 4 aut tuż przed szlabanem, na oczach tureckiej policji. O ile promień skrętu Disco jest całkiem OK, to już zawracanie Defenderem jest podobne do zawracania 18-sto kołowego tira :D. Na chwilę zablokowaliśmy całe przejście graniczne :)

Następnie, po 3h oczekiwaniu na wjazd, pasażerom nakazano opuścić auta. Kierowcy wjechali samochodami na przejście. Sama kontrola przebiegła całkiem sprawnie. W autach zostali kierowcy z Krzyśkiem, ja zgodnie z sms od Marzenki - "wyluzowałem gatki" i poszedłem z resztą pasażerów. Aby dojść do budynku należało przejść długim tunelem wykonanym z blachy falistej (przejście było remontowane), już to było dość mocnym przeżyciem. Kontrola paszportowa i celna - standardowa, wiz brak. W Gruzji nie działa polska zielona karta, trzeba wykupić lokalne ubezpieczenie - cena zależna od długości pobytu w Gruzji. W 2018 było to 90 GEL na 3 miesiące.

Kolejna ekipa i kolejna granica - tym razem gruzińsko - rosyjska, przejście graniczne - Wierchnij Lars – Kazbegi. Opowieść o tym co zdarzyło się w oczekiwaniu na przekroczenie granicy, zdecydowanie warta jest osobnego wpisu (i kiedyś go popełnię). Dość powiedzieć, że zaliczyliśmy tam:
- 14h oczekiwanie w kolejce na wjazd na przejście,
- bójkę, która prawie rozpętała na nowo wojnę azersko-ormiańską,
- "szeryfowanie" i blokowanie drogi - bo chłopaki-cwaniaki omijały przeciwnym pasem kolejkę,
- zgubione prawo jazdy (choć niektórzy twierdzą, że to nieprawda),
- nowy rodzaj ubezpieczenia - "na wszystko".

Co więcej - mało brakowało a słowiańska fantazja uczestników spowodowałaby również kryzys dyplomatyczny w stosunkach polsko-rosyjskich :)

Niemniej - po 14h oczekiwaniu zajechaliśmy na przejście, pokazaliśmy dokumenty (każdy kierowca został przeze mnie upoważniony do wjazdu), wypełniliśmy "wremienne wwozy" (dostaliśmy na rok) i po zaledwie 16h byliśmy już w Rosji.

W tym roku sprawdzimy jak się przekracza tą granicę w drugą stronę - z Rosji do Gruzji. Sprawdzimy to podczas tej wyprawy: https://www.land4travel.com/uzbekistan-kazachstan-rosja-gruzja-4x4/.

Koniec cz. 1

Tomek