Paralaksa tła

Co popsuło się / popsuliśmy w naszych Land Rover’ach? cz. 2

Pierwsza tercja skończyła się wynikiem 5-3 dla brytyjskich konstruktorów. Jak będzie w drugiej?

Kolejna awaria - już dziewiąta! - to urwany kielich amortyzatora - czyli bolączka LR. Jadąc na przełęcz Tosor, nasza grupa się dość mocno rozciągnęła, kiedy przez radio słyszę, jak Maurycy powiedział - coś wali, mamy awarię. No ładnie, pomyślałem - jesteśmy na wysokości 3000 m npm, jakieś 30 km od najbliższej cywilizacji, całe szczeście było w miarę ciepło. Powód awarii - ruda - przed wyjazdem oceniliśmy, że kielichy dadzą radę - i 7 na 8 dało, a jeden się poddał. Ujemny punkt dla nas za zbytnie zaufanie do sprzętu. Awarię usunęliśmy w Tamdze, korzystając ze spawarki pożyczonej od Saszy. Na ten sezon każdy z kielichów został wzmocniony. Stan rywalizacji - 6-3 - brytyjska myśli techniczna wygrywa.

Dziesiąta awaria - w sumie to o niej zapomniałem - przydarzyła się w jeszcze Gruzji, ale dowiedzieliśmy o niej już na Węgrzech - poinformował nas o niej charakterystyczny dla koła pasowego dźwięk podczas wyłączania silnika. Tutaj wielkie ukłony dla Robbila, który akurat zbierał się na urlop do Gruzji i przywiózł nam z Polski koło i jeszcze kilka innych części. Przyczyna awarii - to założony zbyt krótki pasek PK, napinacz napięty był jak "baranie jądra" i luz wybierany był przez tłumik na kole pasowym, a nie na napinaczu. W efekcie tłumik został zerwany. Znów ujemny punkt dla nas - tym razem za lenistwo i gapiostwo - wiedzieliśmy, że mamy zły pasek, mieliśmy go zmienić przed wyjazdem ... 7-3 coraz bardziej przekonuję się, że LR to jednak dobra maszyna.

Awaria 11 - czyli nie oszczędzaj na częściach, choć nie do końca jest to prawda. Podczas World Nomad Games w Kirgistanie Tadeusz zgłosił, że ma kłopot z wbiciem "jedynki" i aby wrzucić bieg musi kilka razy "popompować" sprzęgłem. Nic prostszego - zapowietrzony siłownik sprzęgła :) No dobra - ale dlaczego się zapowietrzył, skoro wycieku nie widać? Na wszelki wypadek wymieniliśmy (wymieniony przed wyjazdem siłownik) na nowy (britshit). Po wymianie problem zniknął, ale odezwał się znów w drodze powrotnej do Polski. Podejrzewamy, że to jednak nie wina siłownika, a coś złego dzieje się z podkładkami dystansującymi na wale. O tym problemie sporo jest napisane na brytyjskich forach dyskusyjnych... Jeśli to prawda, to nie popisali się anglicy, oj nie popisali się. Minus dla Brytyjczyków - stan rywalizacji 7-4. Niemniej! Auto wróciło - tu mała dygresja - właściciele LR mówią, że te samochody są jak pijak - "napierd... się, ale do domu wróci" :D

Ostatnia awaria (w "dyskotece") - 12 :) - ACE - układ stabilizacji - rzecz bardzo fajna, jak jeździ się "po czarnym", niezła w terenie, ale ... podczas zjazdu z gór, na wyboistej drodze, poddały się przewody ACE i zaczął uciekać płyn. Na postoju pozbyliśmy się ACE w ostatnim z naszych Land Roverów (przy okazji odkrywając nieszczelny snorkel). Ujemne punkty - zarówno dla nas jak i konstruktorów Land Roverów. Stan meczu - 8-5

Będzie jeszcze 3 tercja - tym razem w całości poświęcona Defenderowi :) Anglicy mają szansę jeszcze nas do gonić i udowodnić, że LR to jednak najgorszy samochód wyprawowy ever. Póki co - wszystko wskazuje na to, że ... jak dbasz - tak masz. Może ostatnia część opowieści to zmieni?

Tomek